I nie było nic o dinozaurach…

  Dzisiejszy dzień spędziłem sympatycznie (i pracowicie) w bibliotece w Nowym Tomyślu.

  Położona w samym środku miasta biblioteka, do której dotarłem około wpół do dziewiątej rano okazała się przytulnym, pełnym światła miejscem, pachnącym książkami, herbatą i rogalikami z posypką kokosową. Ledwie zdążyłem rozstawić rekwizyty i sprzęty, w korytarzu rozległ się gwar dziecięcych przepychanek. Do salki wbiegły dzieci. Ciekawskie, żywe, rozszczebiotane. Jeden tylko chłopiec jakoś nie miał tego dnia humoru. Może to ten deszcz i wiatr go tak nastroił? Siadł z boku naburmuszony i splótł ręce na piersi.
– Siądź na wprost ekranu, bo stąd nie zobaczysz obrazków, które będę wyświetlał – zwróciłem się do niego.
Spojrzał na mnie spode łba i spytał  ponuro.
– A o dinozaurach będzie?
Pokręciłem głową. Chłopiec nie ruszył się uznając najwyraźniej, że skoro nie będzie o dinozaurach, nie ma najmniejszego powodu, by zajmować miejsce z widokiem na ekran. A jednak, gdy razem z gromadką dzieci ruszyliśmy w podróż do Afryki, z rosnącym zainteresowaniem zerkał na ekran, wsłuchiwał się w opowieść o Kaziku i przedziwnych afrykańskich stworach, które spotkać można na Czarnym Lądzie. Wiadomo wprawdzie, że dinozaury są najfajniejsze, ale w końcu hipopotamy, słonie i żyrafy też nie są takie złe…

   W południe spotkałem sie z uczniami nowotomyskiego gimnazjum, po południu zaś miałem przyjemność opowieścią o podróży Kazimierza Nowaka wypełnić 19. spotkanie w ramach nowotomyskiego Klubu Podróżnika.

    Za zaproszenie dziękuję serdecznie pani Lucynie Kończal-Gnap

Łukasz Wierzbicki

 

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz